Jesienią

Kiedy kończy się lato i nastaje jesień niektórych dopada przykry nastrój, innych nostalgia a jeszcze innych ulga po przeżytych upalnych dniach. Dla mnie każda pora roku ma swój urok i z każdej cieszę się tak samo. Jesień jest porą, kiedy wciągamy ciepłe skarpety, grube swetry i zaszywamy się w ulubionym fotelu z książką. To czas rozgrzewających herbatek oraz lampionów zapalanych by rozjaśnić długie wieczory. Słońce, które przyświeca nieco niżej wciąż jednak rześkio, rozgania poranne mgły. Lubię długie spacery po lesie i radość z patrzenia na kolory drzew, krzewów i traw. Mimo ograniczonego czasu a może własnie dlatego, że czas bycia razem bez pośpiechu mamy tak bardzo ograniczony, cenię sobie rodzinne chwile, a w szczególności te spędzone na łonie natury. Smak gorącej herbaty z termosu i szum liści pod nogami. Niczym niezmącona cisza….a po powrocie do domu na stole ciepły gulasz z warzywami podany z chrupiącym chlebem oraz kieliszkiem wytrawnego, czerwonego wina. Co może być więc złego w jesieni? Może dotkliwa świadomość o przemijaniu, którą każdy z nas nosi w sercu ale trzyma się od niej z dystansem. W tym roku w ten jesienny czas, w listopadzie będę obchodziła okrągłą, dziesiątą już rocznicę przybycia do Anglii….kiedyś bolesna rocznica ale nie dzisiaj….nadal brakuje mi rodziny, która została w Polsce oraz przyjaciół ale mogę w końcu przyznać, że jestem tutaj szczęśliwa.

Pamiętam doskonale moje górskie wędrówki z przyjaciółmi, a także te samotne, podczas, których idąc godzinami rozmyślałam. Jesienią były najpiękniejsze….niezwykłe….a kiedy podczas stromych podejść w pocie czoła z rozkołatanym od wysiłku sercem, sięgałam po wodę niesioną w plecaku, z zaskoczeniem stwierdzałam, że mimo pięknego słońca na niebie zawsze pozostawała chłodna i orzeźwiająca dzięki, jesiennym temperaturom. Idealnie.

Uczucie, kiedy stawałam wreszcie na szczycie, zmęczona ale do nieprzytomności szczęśliwa. Bezcenne.

Świadomość potęgi Boga nad człowiekiem i światem, który zapewne tworzył góry w przypływie dobrego nastroju. Mogłabym bez końca snuć wspomnienia, o górach o Polsce, o wspaniałych ludziach….

Żyję teraz w innym kraju, nie takim już obcym…z kawałkiem zostawionego tu życia i wspomnień….tych pięknych i tych bolesnych….dziś jestem wdzięczna za te doświadczenia…

Na szczęście jesień i tutaj jest tak samo piękna. To czas zbiorów, gromadzenia zapasów i czas pieczenia ciasta, kiedy wraz z jego zapachem, który wypełnia nasz dom, odnajdujemy poczucie bezpieczeństwa. To czas zwolnienia życiowego tempa i czas spacerów w kaloszach. Myślę, że każdy choć trochę ucieka się do tych małych przyjemności, które w mniejszym lub większym stopniu wypełniają nasze życie.

Życzę Wam takich chwil jak najwięcej..

Urszula

 

 

 

 

Advertisements

Marzenie, Plan, Realizacja

Odkąd tylko sięgnę pamięcią, interesowałam się domowymi wnętrzami i ich wystrojem. Z czasem stało się to moją pasją, można śmiało rzec moją obsesją. Najciekawszym stylem według mnie jest zdecydowanie wygląd vintage, staroświecki i tradycyjny. Jest w nim coś co wywołuje we mnie poczucie bezpieczeństawa, nieopisanego komfortu i przytulności. Jest przepełniony pięknem i poezją, wyróżnia się bogactwem niekończących się pomysłów. 20170115_140521Uwielbiam urządzać nasze gniazdko, wyszukiwać różne, ciekawe, domowe elemnenty, które nadają charakteru. Obecnie mieszkamy w niewielkim mieszkaniu na obrzeżach Londynu. Jest komfortowe i przestrzenne w sam raz dla naszej rodzinki. Kupiliśmy je, kiedy zostało oddane do użytku na nowo powstałym osiedlu. Założyliśmy wtedy, że pomieszkamy w nim pięć lat, następnie sprzedamy a pieniądze zarobione na nieruchomości wpłacimy na depozyt za dom. Wiosną tego roku upłynie założony przez nas czas i coraz bardziej odczuwamy tęsknotę za naszym wymarzonym miejscem z kawałkiem ogródka. Oboje z mężem ciężko pracujemy by to marzenie spełnić. Zależy nam, aby nasze córeczki miały jak najpiękniejsze dzieciństwo z dala od miejskiego zgiełku, by wzrastały wrażliwe na piękno otaczającej nas natury, odnajdując radość w śpiewie ptaków, rozgwieżdżonym niebie czy rosie trawy o poranku.

Jak już wcześniej wspomniałam, mieszkanko znajduje się na nowo wybudowanym osiedlu i ku mojemu niezadowoleniu wykończone jest w stylu nowoczesnym. Dokładam więc wszelkich starań, by nadać wnętrzu takiego wystroju jaki lubię. W końcu marzenia marzeniami ale na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiemy, kiedy będziemy mogli je zrealizować. W naszej okolicy jest zielono, cicho, jest pięknie. Daje nam to mnóstwo opcji by aktywnie i rodzinnie spędzać czas a chcąc wybrać się na wycieczkę do Centralnego Londynu, zajmuje tylko pół godziny jazdy pociągiem. Mamy marzenia, mamy plany, potrzebujemy jeszcze trochę szczęścia by je zrealizować.