Kiedy nastała cisza

Opustoszałe mieszkanie…dziś rano mąż zabrał dziewczyny do polskiej szkoły sobotniej. Pierwszy raz odkąd urodziłam dzieci, zostałam w domu sama na dłużej niż trzy godziny. Początkowo nie wiedziałam co z sobą zrobić, więc zrobiłam sobie kawę i zatopiłam się w myślach. Mam tyle marzeń i planów a tu nie wiem od czego zacząć. Poczułam się zagubiona. Serce mi ścisnęło i wypełniło się żalem, smutkiem a w końcu dziwną złością. Nie chcę się użalać nad sobą, czas zacząć działać. Zaparzyłam melisę. Chłodne poranki, takie jak dziś, zwiastują nadchodzącą jesień. Owinęłam się grubym swetrem i wciągnęłam na stopy ciepłe skarpety. Znad kubka parującej, ziołowej herbatki w ręku otworzyłam laptop i to znowu tu jestem. Witam Was ponownie na moim blogu. Zapomniany i opuszczony, czas przywrócić do życia. Minione miesiące były dla nas bardzo ciężkie, wypełnione ciężką pracą i niekończącą się pogonią połączoną z frustracją. Przeżyliśmy, daliśmy radę i teraz głęboko wierzę w to, że chociaż problemy nie będą nas omijały to będzie lepiej. Przed nami ambitne plany i kolejne wyzwania z nimi związane. Jestem pewna, że to co nas czeka to początek spełnienia się naszych najskrytszych marzeń. Nie boję się ani trochę, jestem przekonana o słuszności podejmowanych przez nas decyzji. Póki co życie się toczy tu i teraz. Jak każdą inną porę roku, kocham schyłek lata. Poranne mgły, które otulają pola i pagórki, delikatne promienie słońca, pożółkłe trawy i kolorowe wrzosy, w których jak co roku o tej porze tonie nasze mieszkanie. Dzieci rozpoczęły kolejny rok szkolny, korki na drodze z pracy przybrały na sile. Powrócili wszyscy do rutyny z przed wakacji. W tym roku również na naszą najmłodszą czekają nowe wyzwania. Za niespełna dwa tygodnie zacznie szkołę na dobre. Czas mija szybko, łapmy chwile i kochajmy naszych bliskich.

Chciałabym podziękować Kochanej Teresce za wsparcie i każde dobre słowo. Mimo, że nigdy nie poznałyśmy się osobiście, dzięki sile internetu stałaś mi się bliska jak siostra.

Życzę wszystkim wspaniałego weekendu!

Urszula

Advertisements

Proza Zycia

 

Ponoć pisanie bloga nie jest wyścigiem lecz maratonem, więc mała przerwa w pisaniu chyba nie zaszkodzi. Tak się złożyło, że znowu wróciłam na stare tory biegu życia. Ciągle coś mam do załatwienia, ciągle coś do zrobienia. Biegam w kółko taka zajęta, że nawet nie wiem, kiedy dni uciekają. Przy moim blogu jestem cały czas, myślami. Układam sobie w głowie zdania, które chcę napisać. Ciągle jednak nie mogę znaleźć czasu by coś w końcu wystukać.

Nie lubię tego pędu i zmęczenia, że czasem aż mi tchu brakuje. Nie lubię stresu i pośpiechu, którymi często towarzyszy i nie lubię uczucia, że zostaję w tyle z domową robotą. Nie mówiąc już o zajęciu się swoimi przyjemnościami. Jednego dnia jestem na pełnych obrotach od rana do wieczora z nadzieją, że skoro dziś podgonię domowe obowiązki to jutro z pewnością będzie luźniej i w końcu będę mogła zająć się swoimi sprawami min. pisaniem bloga. Z rozczarowaniem stwierdzam, że owe luźniejsze jutro nie nadchodzi i kolejny dzień jest również wypchany po brzegi. Jak to możliwe? Złości mnie to ale nie poddaję się. Czasem się wypłaczę, czasem wykrzyczę i ponarzekam ale brnę dalej. Staram się doceniać wszystko co mam. Dostaję od życia więcej niż kiedykolwiek oczekiwałam.

Mam dobrego, oddanego męża, dwie piękne córeczki, lubię nasze mieszkanko, które ciągle urządzam i ozdabiam z pasją, lubię moją pracę, świetną atmosferę jaka tam panuje, wyrozumiałą szefową i życzliwe koleżanki. Jeszcze rok temu martwiłam się, że nie mam konkretnej pracy ze stałymi godzinami. Zupełnie spontanicznie wysłałam moje CV nie oczekując odpowiedzi. Udało się.

Po pięciu latach męczarni pracując w jednej z najbardziej obskurnej placówce w końcu trafiłam na idealne miejsce, które odpowiada mi bardzo i daje możliwości dalszego rozwoju jeśli tylko zechcę. Wszystko idzie dobrze. Wszystko się układa.

Jedyne czego mi brakuje to czas by pobyć sama ze sobą. Zdecydowanie potrzebuję więcej czasu w ciszy i samotności by się zresetować, wyciszyć, nabrać dystansu do pewnych spraw. Uważam, że każdy takiego czasu potrzebuje by nie zapomnieć o swoich potrzebach, pragnieniach, by znaleźć swoją drogę do samorealizacji.

20170410_120253

Kochani wszystkim moim czytelnikom życzę wspaniałych, błogosławionych, rodzinnych Świąt Wielkanocnych, pogody ducha i niegasnącej nadziei. Bądźcie szczęśliwi!

Urszula X

Pokonac Zimowa Chandre

Chociaż mamy już luty i najbardziej dłużący miesiąc w roku za nami to i tak na wiosnę jeszcze trochę musimy poczekać. Dni powoli stają się coraz dłuższe, niemniej jednak zmrok ciągle przychodzi za szybko. Często dopada nas apatia, spadek energii a motywacja jest na bardzo niskim poziomie. Jak temu zaradzić? Jak podnieść swoje samopoczucie, kiedy ledwo ogarniam wszystko dookoła? Najlepszym sposobem na energetyczny zastrzyk jest oczywiście aktywność fizyczna. Był czas, kiedy wstawałam wcześnie rano by poćwiczyć z Chodakowską i szło mi bardzo dobrze. Ponad pół roku regularnie ćwiczyłam i biegałam, czułam się fantastycznie. Przyszedł jednak czas na zmianę pracy a wraz z nią wydłużające się spędzone w niej godziny. Niestety zmusiło mnie to do zrezygnowania z ćwiczeń i ograniczenia mojej aktywności do spacerów. Praca do późna oraz wczesne wstawanie sprawiły, że musiałam zwolnić. Zwyczajnie nie miałam siły na siły ambitne treningi. Sytuacja ta z pewnością się nie zmieni, dopóki Amelka na dobre nie pójdzie do szkoły. Tymczasem jeszcze trochę potęsknię to dobrowolnie wyciskanego potu i niesamowitej satysfakcji. Nie każdy jednak lubi ćwiczenia, jest oczywiście wiele innych sposobów, by utrzymać dobre samopoczucie na wyższym poziomie. Dobrze jest zrobić listę i wypisać je na kartce papieru by sobie przypomnieć, że one istnieją. Oto moje;

Samotne spacery,
Czytanie,
Długie kąpiele z pianą,
Rodzinne oglądanie telewizji w deszczowe ponure dni, w naszym przypadku niedziele
Wieczory pod kocykiem z kubkiem ciepłej herbaty lub lampką wina,
Świeże kwiaty na stole,
Lampki i świece palące się w domowych zakamarkach,
Fotografia

Ważne jest by w tym całym zabieganiu, znaleźć czas na małe radości, które poprawiają jakość życia, podnoszą poczucie wartości i satysfakcji. Zimowa pora ma swój urok, z pewnością nie jest przeszkodą do bycia zadowolonym. Tęsknię do ciepłych dni spędzanych w parkach na piknikach ale póki co, staram się umilić czas tu i teraz. Ubieram ulubione ciepłe buty lub kalosze, kurtkę oraz grubą czapkę i wychodzę z domu. Posnuję się trochę wśród natury, porozmyślam, nacieszę oko krajobrazami i wracam jakby lżejsza, uwolniona od presji, którą często sama sobie narzucam. W dni, kiedy lepiej nie wychylać nosa na zewnątrz, zaszywam się w domowych pieleszach i o ile obowiązki pozwalają, studiuję ulubione magazyny poszukując inspiracji i delektuję się ulubioną herbatą dodatkiem pomarańczy, cytryny i imbiru. W mroźne, ciemne ranki, rozkoszuję się zapachem świeżo zmielonej kawy, popijając w spokoju, wsłuchując się w grające radio, zanim zbudzę dziewczyny. Lubię zimę tak samo jak inne pory roku!

Sztuką jest znaleźć radość we wszystkim.

Ula