Przerwa od życia

Obiecałam sobie, że kiedy dziewczyny będą w szkole ja sama zajmę się w końcu tylko i wyłącznie tym co lubię. Na przykład wrócę do aktywności fizycznej lub czytania książek. Tymczasem biagam i załatwiam różne sprawy, których końca nie ma. Ciągle doba jest za krótka i czas biegnie jak szalony. Wszystko musi być zaplanowane, każdy jeden dzień. Zakupy, porządki, gotowanie, zadania domowe i moja praca. Kłotnie dziewczyn i nieustanne przypominanie by posprzątały swój pokój. Zmęczenie, które mnie przyprawia o zawrót głowy….

Potrzebuję wakacji od życia.

Gdybym tylko miała taką możliwość i mogła wziąć przerwę od mojego życia zatonęłabym w książkach, popijając pyszną kawę bez pośpiechu. Spędzałabym długie ranki w łóżku bez obawy, że ktoś mnie z niego wyrwie, bo śniadanie nie jest gotowe a wieczory….byłyby magiczne, spacerowe przy zachodzie słońca…

Życie na pełnych obrotach i nie ważne czy jest środek tygodnia, czy weekend, wakacje lub święta. Zawsze na posterunku. Czasem czuję się jakym była w rozpędzonym pociągu, którego nie umiem zatrzymać.

Wyobrażałam sobie, że jak już dziewczyny będą w szkole, życie będzie toczyło się wolniej. Pewnie za dużo sobie wyobrażałam.

Może problem tkwi we mnie? Znowu narzuciłam sobie za dużo obwiązków bo kieruje mną wygórowana ambicja. Zawsze byłam ambitna i nie lubiłam marnować czasu.

Czasem myślę, że Pan Bóg żarty ze mnie sobie zrobił! Mam 41 lat i instynktownie szukam spokoju. Dzieci powinno się mieć w sile wieku dwudziestu paru lat. W tym czasie ja nie wiedząc co zrobić ze swoim potencjałem, biegałam po górach, miałam dwie prace i studia. Nigdy nie byłam zmęczona.

Chcę się zatrzymać i nabrać dystansu a przecież nie da się wysiąść z pędzącego pociągu.

Advertisements

Jesienią

Kiedy kończy się lato i nastaje jesień niektórych dopada przykry nastrój, innych nostalgia a jeszcze innych ulga po przeżytych upalnych dniach. Dla mnie każda pora roku ma swój urok i z każdej cieszę się tak samo. Jesień jest porą, kiedy wciągamy ciepłe skarpety, grube swetry i zaszywamy się w ulubionym fotelu z książką. To czas rozgrzewających herbatek oraz lampionów zapalanych by rozjaśnić długie wieczory. Słońce, które przyświeca nieco niżej wciąż jednak rześkio, rozgania poranne mgły. Lubię długie spacery po lesie i radość z patrzenia na kolory drzew, krzewów i traw. Mimo ograniczonego czasu a może własnie dlatego, że czas bycia razem bez pośpiechu mamy tak bardzo ograniczony, cenię sobie rodzinne chwile, a w szczególności te spędzone na łonie natury. Smak gorącej herbaty z termosu i szum liści pod nogami. Niczym niezmącona cisza….a po powrocie do domu na stole ciepły gulasz z warzywami podany z chrupiącym chlebem oraz kieliszkiem wytrawnego, czerwonego wina. Co może być więc złego w jesieni? Może dotkliwa świadomość o przemijaniu, którą każdy z nas nosi w sercu ale trzyma się od niej z dystansem. W tym roku w ten jesienny czas, w listopadzie będę obchodziła okrągłą, dziesiątą już rocznicę przybycia do Anglii….kiedyś bolesna rocznica ale nie dzisiaj….nadal brakuje mi rodziny, która została w Polsce oraz przyjaciół ale mogę w końcu przyznać, że jestem tutaj szczęśliwa.

Pamiętam doskonale moje górskie wędrówki z przyjaciółmi, a także te samotne, podczas, których idąc godzinami rozmyślałam. Jesienią były najpiękniejsze….niezwykłe….a kiedy podczas stromych podejść w pocie czoła z rozkołatanym od wysiłku sercem, sięgałam po wodę niesioną w plecaku, z zaskoczeniem stwierdzałam, że mimo pięknego słońca na niebie zawsze pozostawała chłodna i orzeźwiająca dzięki, jesiennym temperaturom. Idealnie.

Uczucie, kiedy stawałam wreszcie na szczycie, zmęczona ale do nieprzytomności szczęśliwa. Bezcenne.

Świadomość potęgi Boga nad człowiekiem i światem, który zapewne tworzył góry w przypływie dobrego nastroju. Mogłabym bez końca snuć wspomnienia, o górach o Polsce, o wspaniałych ludziach….

Żyję teraz w innym kraju, nie takim już obcym…z kawałkiem zostawionego tu życia i wspomnień….tych pięknych i tych bolesnych….dziś jestem wdzięczna za te doświadczenia…

Na szczęście jesień i tutaj jest tak samo piękna. To czas zbiorów, gromadzenia zapasów i czas pieczenia ciasta, kiedy wraz z jego zapachem, który wypełnia nasz dom, odnajdujemy poczucie bezpieczeństwa. To czas zwolnienia życiowego tempa i czas spacerów w kaloszach. Myślę, że każdy choć trochę ucieka się do tych małych przyjemności, które w mniejszym lub większym stopniu wypełniają nasze życie.

Życzę Wam takich chwil jak najwięcej..

Urszula

 

 

 

 

Kiedy nastała cisza

Opustoszałe mieszkanie…dziś rano mąż zabrał dziewczyny do polskiej szkoły sobotniej. Pierwszy raz odkąd urodziłam dzieci, zostałam w domu sama na dłużej niż trzy godziny. Początkowo nie wiedziałam co z sobą zrobić, więc zrobiłam sobie kawę i zatopiłam się w myślach. Mam tyle marzeń i planów a tu nie wiem od czego zacząć. Poczułam się zagubiona. Serce mi ścisnęło i wypełniło się żalem, smutkiem a w końcu dziwną złością. Nie chcę się użalać nad sobą, czas zacząć działać. Zaparzyłam melisę. Chłodne poranki, takie jak dziś, zwiastują nadchodzącą jesień. Owinęłam się grubym swetrem i wciągnęłam na stopy ciepłe skarpety. Znad kubka parującej, ziołowej herbatki w ręku otworzyłam laptop i to znowu tu jestem. Witam Was ponownie na moim blogu. Zapomniany i opuszczony, czas przywrócić do życia. Minione miesiące były dla nas bardzo ciężkie, wypełnione ciężką pracą i niekończącą się pogonią połączoną z frustracją. Przeżyliśmy, daliśmy radę i teraz głęboko wierzę w to, że chociaż problemy nie będą nas omijały to będzie lepiej. Przed nami ambitne plany i kolejne wyzwania z nimi związane. Jestem pewna, że to co nas czeka to początek spełnienia się naszych najskrytszych marzeń. Nie boję się ani trochę, jestem przekonana o słuszności podejmowanych przez nas decyzji. Póki co życie się toczy tu i teraz. Jak każdą inną porę roku, kocham schyłek lata. Poranne mgły, które otulają pola i pagórki, delikatne promienie słońca, pożółkłe trawy i kolorowe wrzosy, w których jak co roku o tej porze tonie nasze mieszkanie. Dzieci rozpoczęły kolejny rok szkolny, korki na drodze z pracy przybrały na sile. Powrócili wszyscy do rutyny z przed wakacji. W tym roku również na naszą najmłodszą czekają nowe wyzwania. Za niespełna dwa tygodnie zacznie szkołę na dobre. Czas mija szybko, łapmy chwile i kochajmy naszych bliskich.

Chciałabym podziękować Kochanej Teresce za wsparcie i każde dobre słowo. Mimo, że nigdy nie poznałyśmy się osobiście, dzięki sile internetu stałaś mi się bliska jak siostra.

Życzę wszystkim wspaniałego weekendu!

Urszula

Proza Zycia

 

Ponoć pisanie bloga nie jest wyścigiem lecz maratonem, więc mała przerwa w pisaniu chyba nie zaszkodzi. Tak się złożyło, że znowu wróciłam na stare tory biegu życia. Ciągle coś mam do załatwienia, ciągle coś do zrobienia. Biegam w kółko taka zajęta, że nawet nie wiem, kiedy dni uciekają. Przy moim blogu jestem cały czas, myślami. Układam sobie w głowie zdania, które chcę napisać. Ciągle jednak nie mogę znaleźć czasu by coś w końcu wystukać.

Nie lubię tego pędu i zmęczenia, że czasem aż mi tchu brakuje. Nie lubię stresu i pośpiechu, którymi często towarzyszy i nie lubię uczucia, że zostaję w tyle z domową robotą. Nie mówiąc już o zajęciu się swoimi przyjemnościami. Jednego dnia jestem na pełnych obrotach od rana do wieczora z nadzieją, że skoro dziś podgonię domowe obowiązki to jutro z pewnością będzie luźniej i w końcu będę mogła zająć się swoimi sprawami min. pisaniem bloga. Z rozczarowaniem stwierdzam, że owe luźniejsze jutro nie nadchodzi i kolejny dzień jest również wypchany po brzegi. Jak to możliwe? Złości mnie to ale nie poddaję się. Czasem się wypłaczę, czasem wykrzyczę i ponarzekam ale brnę dalej. Staram się doceniać wszystko co mam. Dostaję od życia więcej niż kiedykolwiek oczekiwałam.

Mam dobrego, oddanego męża, dwie piękne córeczki, lubię nasze mieszkanko, które ciągle urządzam i ozdabiam z pasją, lubię moją pracę, świetną atmosferę jaka tam panuje, wyrozumiałą szefową i życzliwe koleżanki. Jeszcze rok temu martwiłam się, że nie mam konkretnej pracy ze stałymi godzinami. Zupełnie spontanicznie wysłałam moje CV nie oczekując odpowiedzi. Udało się.

Po pięciu latach męczarni pracując w jednej z najbardziej obskurnej placówce w końcu trafiłam na idealne miejsce, które odpowiada mi bardzo i daje możliwości dalszego rozwoju jeśli tylko zechcę. Wszystko idzie dobrze. Wszystko się układa.

Jedyne czego mi brakuje to czas by pobyć sama ze sobą. Zdecydowanie potrzebuję więcej czasu w ciszy i samotności by się zresetować, wyciszyć, nabrać dystansu do pewnych spraw. Uważam, że każdy takiego czasu potrzebuje by nie zapomnieć o swoich potrzebach, pragnieniach, by znaleźć swoją drogę do samorealizacji.

20170410_120253

Kochani wszystkim moim czytelnikom życzę wspaniałych, błogosławionych, rodzinnych Świąt Wielkanocnych, pogody ducha i niegasnącej nadziei. Bądźcie szczęśliwi!

Urszula X

Marzenie, Plan, Realizacja

Odkąd tylko sięgnę pamięcią, interesowałam się domowymi wnętrzami i ich wystrojem. Z czasem stało się to moją pasją, można śmiało rzec moją obsesją. Najciekawszym stylem według mnie jest zdecydowanie wygląd vintage, staroświecki i tradycyjny. Jest w nim coś co wywołuje we mnie poczucie bezpieczeństawa, nieopisanego komfortu i przytulności. Jest przepełniony pięknem i poezją, wyróżnia się bogactwem niekończących się pomysłów. 20170115_140521Uwielbiam urządzać nasze gniazdko, wyszukiwać różne, ciekawe, domowe elemnenty, które nadają charakteru. Obecnie mieszkamy w niewielkim mieszkaniu na obrzeżach Londynu. Jest komfortowe i przestrzenne w sam raz dla naszej rodzinki. Kupiliśmy je, kiedy zostało oddane do użytku na nowo powstałym osiedlu. Założyliśmy wtedy, że pomieszkamy w nim pięć lat, następnie sprzedamy a pieniądze zarobione na nieruchomości wpłacimy na depozyt za dom. Wiosną tego roku upłynie założony przez nas czas i coraz bardziej odczuwamy tęsknotę za naszym wymarzonym miejscem z kawałkiem ogródka. Oboje z mężem ciężko pracujemy by to marzenie spełnić. Zależy nam, aby nasze córeczki miały jak najpiękniejsze dzieciństwo z dala od miejskiego zgiełku, by wzrastały wrażliwe na piękno otaczającej nas natury, odnajdując radość w śpiewie ptaków, rozgwieżdżonym niebie czy rosie trawy o poranku.

Jak już wcześniej wspomniałam, mieszkanko znajduje się na nowo wybudowanym osiedlu i ku mojemu niezadowoleniu wykończone jest w stylu nowoczesnym. Dokładam więc wszelkich starań, by nadać wnętrzu takiego wystroju jaki lubię. W końcu marzenia marzeniami ale na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiemy, kiedy będziemy mogli je zrealizować. W naszej okolicy jest zielono, cicho, jest pięknie. Daje nam to mnóstwo opcji by aktywnie i rodzinnie spędzać czas a chcąc wybrać się na wycieczkę do Centralnego Londynu, zajmuje tylko pół godziny jazdy pociągiem. Mamy marzenia, mamy plany, potrzebujemy jeszcze trochę szczęścia by je zrealizować.

 

Nowy Rok, Nowe Pomysly

20161226_122535Podczas naszych udanych, wspaniałych, rodzinnych świąt, po długim czasie, w końcu odpoczęłam, naładowałam baterie i nabrałam dystansu do życia. Dostrzegłam szczęścia oraz sukcesy ubiegłego roku i zdałam sobie sprawę, że jest dobrze. Dotarło do mnie także, że jeśli czegoś bardzo chcę to naprawdę  jest to możliwe. Mogę się spełniać, pracować, realizować marzenia, rozwijać pasje. Ten “power” zaprowadził mnie do z powrotem do mojego bloga, który zaczęłam dwa lata temu ale rzeczywistość mnie pożarła i pogubiłam się, zapomniałam o sobie. Rutyna dnia codziennego, nadmiar obiowiązków, panoszący się wszędzie stres sprawia, że przygasam. Pomyślałam, że w końcu moje “ja” to nie tylko rola matki, żony, pracownika w miejscu pracy, a przede wszystkim ukryty potencjał, który odkrywam na płaszczyznach mojej codzienności. Wszystko co do tej pory osiągnęłam w swoim życiu, zawdzięczam pasji, którą nieustannie wkładam w to co robię. Czas, kiedy dzieci przychodzą na świat jest chwilowym wejściem w inny wymiar, który jest ważny ale niekoniecznie trzeba w nim tkwić w nieskończoność. Obiecałam sobie, że zacznę bardziej myśleć o sobie i dbać o to by nie popaść w ten letarg, w którym tkwiłam przez długi czas. Postanowiłam stworzyć na nowo swoje miejsce, gdzie bedę mogła pobyć tylko sama ze sobą. Mam nadzieję, że wytrwam w moim postanowieniu i nie zepsuję tego.

Ula x