Chwila prawdy

To już prawie dziesięć lat przebywania na emigracji. Moje życie zmieniło się diametralnie; po pierwsze mam rodzinę, o której zawsze marzyłam, po drugie kawałek swojego kąta, do którego wracam po ciężkiej zmianie w pracy, mam również swoje miejsca gdzie mogę naładować baterie, wyciszyć się. Zawsze byłam do bólu zorganizowana, więc to nadal pozostało i przydaje się bardzo, kiedy trzeba wszystko ogarnąć bez niczyjego wsparcia. Wiem, że o wiele łatwiej puszczają mi nerwy bo też więcej muszę unieść. Wcale nie mam zamiaru tutaj się usprawiedliwiać, stwierdzam tylko fakt. Życie z dala od bliskich, z dala od rodziny, która się wspiera w trudnych momentach czyni człowieka gruboskórnym. Mówię bez problemu to co myślę, jestem szczera a to niewielu chyba ceni. Przez to też chyba czasem, niektórzy mylnie mnie postrzegają i co gorsze, oceniają….takie moje odczucie…W głębi serca jednak jestem wrażliwą osobą, która czasem mało w siebie wierzy i niedostrzega, że dzień po dniu odwala kawał dobrej roboty. Moje dzieci są zawsze czyste i zadbane, mieszkanie lśni, nie zawalam mojego grafiku w pracy i ciągle mimio przepracowanej nocnej zmiany bez szansy na sen, wypełniam obowiązki względem siebie i rodziny. Oczywiście mój mąż, wspiera mnie we wszystkim, jednakże kiedy spędza długie dni w pracy jestem zdana sama na siebie. Ten rok szczególnie daje nam się we znaki, ponieważ młodsza córka Amelka chodzi do przedszkola tylko na trzy godziny dziennie, starsza Eliza do szkoły na całe sześć. Zmusza mnie do biegania co trzy godziny, by którąś odebrać i nie ma w około absolutnie nikogo, kto by mnie choć raz wyręczył. Jest bardzo ciężko pogodzić pracę zawodową i wychowanie dzieci oraz prowdzenie domu ale pomału widzę światełko w tunelu. Jeszcze tylko pół roku i bedzie lepiej. Amelka zacznie szkołę i wszystko nabierze jakby wolniejszego rytmu. Wtedy z pełną satysfakcją stwierdzę, że dałam radę, my daliśmy radę! Jestem przkonana, że to co się dzieje teraz umacnia naszą rodzinę. Nie podrzucam nigdzie i nikomu naszych dzieci, problemy rozwiązujemy razem, oboje z mężem. W przyszłości marzę tym, by nasze córki wiedziały, że zawsze mogą na mnie liczyć, że bedziemy na tyle blisko by przychodziły do mnie z problemami, które niestety nikogo nie omijają. W naszym jako rodziców obowiązku jest zrobić wszystko, by wyrosły na silne i pewne siebie osoby aby nigdy złość nie przysłoniła ich sumienia i aby wiedziały, że zawsze byłam i jestem tu dla nich.

Zdjęcia z zimowego spaceru. Zadziwiające jest jak ulubione miejsca zmieniają się podług pór roku.

Advertisements

One thought on “Chwila prawdy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s